Czy można coś zrobić z małym członkiem przy impotencji na tle psychicznym?
Witam. Mam 24 lata, jestem mężczyzną. Mój problem polega na tym, że jestem impotentem, a dokładnie posiadam impotencję na tzw. tle nerwowym. W wieku dojrzewania miałem zaburzenia nerwowe i na skutek tego mój członek ma śr. 3-5 cm dł. w stanie spoczynku, a w wzwodzie 10, maksymalnie 11 cm długości, obwód w wzwodzie to 10 cm. Pytanie brzmi: czy jest możliwe jakieś leczenie lub przeszczep czy transplantacja organu, czy coś takiego się stosuje? BARDZO PROSZĘ O POMOC. Jestem młodym człowiekiem i trudno mi z tym żyć, i nie wiem co robić? Jeszcze na dodatek mam stulejkę i wszystko się razem kumuluje, i nie mam odwagi iść do lekarza. Z GÓRY DZIĘKUJĘ.
Przełamanie wstydu przed wizytą u lekarza, mogłoby być dobrym początkiem psychoterapii w walce z blokadą psychiczną, którą niewątpliwie Pan posiada. Zwłaszcza, że Pana stulejka wymaga interwencji urologa. Proszę pamiętać, że dla kobiet większe znaczenie niż długość penisa ma jego grubość oraz technika kochanka i jego znajomość kobiecych stref erogennych. Skupiając się głównie na swoim penisie zamiast na kobiecie, zaprzepaszcza Pan szansę na udane życie seksualne.
Jedyne obecnie skuteczne metody powiększania rozmiaru penisa to zabiegi rekonstrukcyjne - jednak dokonywane są one tylko w prywatnych klinikach, a ich cena jest bardzo duża w stosunku do płynących z nich korzyści (przyrost ok. 2 cm długości). Polecam Panu w pierwszej kolejności wizytę u seksuologa, a nie u chirurga plastycznego.
Na naszej stronie znajduje się artykuł, podejmujący ten temat abcimpotencja.pl/czy-rozmiar-ma-znaczenie.
- Zaloguj się lub utwórz konto aby dodać komentarz




Komentarze
Dziękuję za odpowiedź, ale nie wiem czy psychoterapia coś pomoże czy jest możliwe że np. swobodnie rozbiorę się na plaży do slipów i wyglądając w nich jak chłopczyk z malutkim sprzętem czy to przyciągnie ewentualnie jakąś kobietę ( przyciągnie lawinę śmiechu)? moim zdaniem jestem skazany na życie kawalera w ciągłym ukrywaniu się w pracy, w domu wszędzie z moim problemem żeby nikt nie zauważył bo byłbym pośmiewiskiem i mógłbym się całkiem załamać i nie wiedziałbym co dalej, a tak to jakoś żyję tylko życie puste i bez celu, brakuje drugiej połówki bo przecież we dwoje raźniej. Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie.
Mój drogi,
Chciałam Cię pocieszyć, ponieważ mój mąż miał ten sam problem. Długo trwało, zanim się przede mną otworzył i wyznał, co mu dolega. Unikał współżycia dobre 3 lata od chwili poznania. Przez ten czas wiele się działo między nami, chciałam już skończyć tę znajomość, bo to nie chodziło o seks, a o to, że on nie dawał mi szansy, abym mu pomogła! Jego wstyd zasłaniał wszystko! Ja naprawdę go kochałam i zrobiłabym dla niego wszystko, a on ode mnie "uciekał", bo bał się, że mnie nie zaspokoi. Nawet sobie nie dawał szansy, nawet nie chciał spróbować!!! Był moment, że już miałam dość i powiedziałam mu, że chyba musimy się pożegnać. To nim wstrząsnęło, to był moment zwrotny... Powoli przekonywał się, że jestem kobietą jego życia i miłości nie wolno zaprzepaścić. Pomogłam mu, nigdy nie wyśmiewałam się z jego problemów, cierpliwie znosiłam jego "upadki". Dziś jesteśmy bardzo szczęśliwym małżeństwem, mój mąż ma we mnie oparcie i czerpie z seksu wiele przyjemności. Wszystko zależy od kobiety. Jeśli znajdziesz taką - będziesz szczęśliwy. Nie chowaj się, to nic nie da. Będziesz tylko dalej się pogrążał. Odsuń od siebie ten problem, daj sobie czas, jesteś jeszcze młody. Nie szukaj kobiet, którym zależy tylko na seksie. W życiu potrzebne są inne wartości. Spróbuj mimo wszystko poradzić się jeszcze np. dobrego psychoterapeuty, warto wydać na to pieniądze.
Na koniec dodam, ze mój mąż zaczął współżycie mając ....33lata.Gdyby nie ja- poszedłby do zakonu.
Życzę dobrych decyzji i wiele satysfakcji z tego, co masz. Zmień tylko swój sposób myślenia i popatrz na swój "skarb" przychylnym wzrokiem.
Szczęśliwa mężatka.
Dziękuje za dobre słowa, trochę mnie Pani podniosła na duchu, ale mam pytanie, jeśli wolno spytać? Czy nie zauważyła Pani przez te 3 lata jakiegoś problemu u męża związanego ze "skarbem"? Jestem ciekaw jak się ukrywał będąc w związku tak długo ze swoim problemem? Przecież musiało dochodzić do przeróżnych sytuacji, np. przebieranie się przy Pani w domu, czy np. będąc na plaży? Mogłem kiedyś mieć dziewczynę, teraz może bylibyśmy małżeństwem, ale nie byłem w stanie się otworzyć, ujawnić z moim problemem. To był dla mnie i jest OGROMNY CIĘŻAR, WSTYD. Teraz, gdy ją czasami widzę to czuje niedosyt, miałbym ochotę podejść wytłumaczyć, spróbować jeszcze raz (może nikogo nie ma) ale nie mogę! Nie mogę się przełamać. Ona jest piękną zdrową kobietą, na co jej jakiś mężczyzna z małym członkiem, z którym nie będzie się czuć komfortowo przy znajomych, rodzinie zawsze jej wytkną jakiego sobie "chłopa" za męża wzięła. Dla niej to też będzie ciężar. Sam już nie wiem, pierwsze co muszę to chyba się zebrać na odwagę i iść do jakiegoś specjalisty, bo nie wiem jak długo jeszcze dam radę tak funkcjonować. BARDZO DZIĘKUJĘ ZA PANI KOMENTARZ JEST DLA MNIE POCIESZAJĄCY I MOBILIZUJĄCY DO BRANIA SIĘ ZA SIEBIE I SZUKANIA PODOBNEJ KOBIETY DO PANI MYŚLĘ ŻE W POLSCE JEST TAKICH ok.5% NA 100% , WIĘC JAKIEŚ SZANSE SĄ. ALE WARTO PRÓBOWAĆ. POZDRAWIAM.
Bardzo się cieszę, że choć trochę mogłam pomoc.
Więc od początku. Mój mąż nigdy nie rozbierał się przy mnie przedtem, nie chodziliśmy razem na plażę, bo mieszkaliśmy wcześniej daleko od siebie, wiec nie było okazji. Oczywiście było wiele momentów, że bardzo go potrzebowałam fizycznie, ale on "wił się jak piskorz" i robił wszystko, aby za bardzo się do mnie nie zbliżać. Musze przyznać, że to ja na niego "napadałam" ha,ha, też mi było wstyd, ale jestem trochę starsza od niego i bardziej doświadczona, wiec może dlatego bardzo go rozumiałam i dawałam czas. Kochałam go i kocham na zabój, ponieważ jest niesamowicie dobrym człowiekiem. Przy mnie uwierzył w siebie i wiele mi zawdzięcza. Wiem to, bo sam mi o tym powiedział. Ja nie wykorzystuję tego w żaden sposób. Nigdy nikomu nie powiedziałam o jego problemach, teraz jestem anonimowo, więc mogę na podstawie swoich doświadczeń pomagać dalej.
Ja z kolei przy nim również uczę się, zupelnie innych rzeczy, ale to nie ten temat.
Mój mąż nie chodził na plaże, na basen,nie chodził w krótkich spodenkach...ach dużo by opowiadać - to był jeden wielki kompleks.
Pamiętam ten jego "pierwszy raz". Odczuwał ból, bo miał stulejkę. Kolejne rozmowy i kolejne tłumaczenia, obyło się bez zabiegu, na szczęście. Nie wypada mi mówić o szczegółach -sorry.
Mijał czas.........ale na jego korzyść, kolejne próby były coraz bardziej udane, moje zapewnienia o miłości dawały mu sile do przezwyciężania kolejnych "strachów". W tej chwili chodzimy już razem na basen!!! Mój mąż nosi nawet obcisłe slipy, bo wie, że ja go kocham dla niego samego, a nie dla jego rozmiarów.
Mądra kobieta będzie się zawsze czuć komfortowo, jeżeli będzie miała przy sobie mężczyznę, do którego ma zaufanie, który otoczy ją opieka i będzie kochał.
Prawda jest to, że kobieta może zrobić z mężczyzną kogoś lub nic.
Niektóre panie w tej chwili będą się buntować, ale właśnie ja wiem, że tak jest.
Gdybym była inna, nie miałabym tego co mam w tej chwili -spokojnego i szczęśliwego życia.
Proszę się za bardzo nie przejmować opinią innych - jeśli sami siebie cenimy , inni też to zrobią.
Głowa do góry!
Trzymam kciuki za wszelkie dobre poczynania, najtrudniej zacząć.
Acha, mój mąż od jakiegoś czasu biega i to pomaga mu odreagować, polecam jakiś sport , aby zmienić myśli.
Będę czekać na optymistyczne informacje.
:-)))))))))
Witam Panią
Jestem szczęśliwym mężem od jakiegoś czasu, choć mam taki sam problem jak Pani mąż. Moja żona również nade mną pracuje i już tak się nie wstydzę jak kiedyś. Też zaczęliśmy chodzić na basen i nawet już się nie wstydzę pokazywać w obcisłych slipkach. Tak więc z wielką radością przeczytałem co Pani pisze bo u nas jest prawie identyczna sytuacja :).
Chciałem natomiast zapytać jak radzicie sobie w łóżku? macie jakieś zabawki czy ulubione pozycje? Bo my mamy pewne problemy z tym...czasem sam sex oralny to za mało. ( powiem że mój penis ma 11cm w wzwodzie i jest cienki a 7 jak jest w spoczynku, i też cieniutki)
Jest mi trochę niezręcznie odpowiadać na takim forum, ale mogę podpowiedzieć, że najbardziej ulubiona nasza pozycja, to taka z mocno uniesionymi moimi nogami, które opieram na ramionach mojego partnera, a pod pupę podkładam poduszeczkę. Jest jeszcze jedna podobna, nogi są zgięte w kolanach i mocno przyciskam do partnera, który oczywiście jest nade mną i przytrzymuje je.
Cóż, każdy musi sam eksperymentować, ale myślę, że miłość w tym wszystkim jest najważniejsza. Z upływem lat seks nie jest już taki ważny, jak szacunek i tolerancja.
Pozdrawiam i życzę udanych prób ;-)))
Jestem mężczyzną dojrzałym, ale podziwiam postawę pani, która poprzednio się wypowiadała. Myślałem, że tylko ja mam taką żonę. Polki w większości są mądre jak Pani i moja żona. Niech to będzie pocieszeniem dla naszego młodego kolegi. Jestem trochę starszy. Miałem też podobny choć trochę inny problem. Przełamałem wstyd i zwierzałem się wielu lekarzom : seksuologowi, urologowi, tzw. rodzinnym niestety nie otrzymałem -pomocy po prostu zlekceważyli problem. Znalazłem jednak właściwą poradę w czasopiśmie. Trwało to wiele lat. Dzięki cierpliwości, wyrozumiałości małżonki przetrwaliśmy najtrudniejszy okres, a teraz cieszymy się pełnią życia. Tak jak wszystkim tak i Panu radzę przełamać wstyd i zwierzyć się lekarzowi jak księdzu przy spowiedzi ale wielkich nadziei nie spodziewać się. Jeżeli zawiedzie - a tak może by ć-nie załamywać się. Życzę powodzenia. Życie przed Panem. Seks jest ważny ale nie najważniejszy.
Mam taki sam rozmiar penisa co ty. Chciałbym go jakoś powiększyć, da się ?
Ile Kolega ma lat? Też problem z impotencją, co? Raczej nic nie da się zrobi z członkiem, było o tym w pierwszej wypowiedzi Pan Lekarza Marcina Buczek.
Ja nadal nic nie zrobiłem w kierunku leczenia, po prostu nie mogę przełamać wstydu, iść na początek na zabieg zoperowania stulejki, bo do wielkości penisa to trzeba się już przyzwyczaić, ech trudne to życie.
"subzero" Witam wszystkich uprzejmych ludzi, którzy wypowiadali się w tym temacie:).
Miałbym pytanie do Panów, a dokładnie jak sobie radziliście np. w pracy, przed kolegami czy koleżankami, ze swoim problemem, czy wiedzieli o nim? Jeśli tak, to jak reagowali? Czy był to temat do żartów? Jestem ciekaw, bo ja pracuję w budownictwie i często przebieram się z innymi w wspólnej szatni, ale nikt nie wie o moim problemie, ukrywam się z nim już prawie 25 lat, i nie wyobrażam sobie dalszej egzystencji, jeśli np. wyjawiłby się ten sekret u mnie w pracy, a później "falowo" poszła informacja dalej, u mnie w pracy pracuje ok. 350 osób i szybko by się to rozeszło, i raczej nie wyobrażam sobie tej okropnej chwili:(. Może ktoś się domyśla, ale nie wiem, nikt mnie nigdy nie pytał o takie rzeczy, trochę się śmieją, że może jestem jakimś tzw. "gościem o innej orientacji", bo nie mam dziewczyny, ale nie wiedzą jak bardzo chciałbym mieć dziewczynę, ożenić się kiedyś, jeśli to możliwe, to mieć dzieci. A właśnie, czy jet szansa zapłodnienia kobiety takim małym sprzętem? Czy raczej nie? I ostatnie pytanie: do jakiego lekarza Państwa zdaniem powinienem się udać jako pierwszego? Urologa, psychologa, a może psychiatry? Dodam, że oprócz tego nabawiłem się jakichś lęków, fobii, nie chce mi się wychodzić z domu, unikam znajomych i innych ludzi, bo jak zaczynam rozmawiać, to język mi staje kołkiem, nie wiem co powiedzieć, czerwienię się, a zwłaszcza jak ktoś pyta, czy mam dziewczynę albo czy np. już "zamoczyłem", to już całkiem panika, serce wali, nabieram koloru i chcę uciec, a najgorsze, że nie umie kłamać, a z kobietami to już całkiem się wstydzę rozmawiać, jeszcze jak są ładne, to już całkowity paraliż, w głupich sklepach np. jakaś kobieta powie coś do mnie, zażartuje, to robię się czerwony i chcę uciec, ech, szkoda gadać, ale chyba udam się pierwsze do psychiatry wygadać, może mnie wysłucha, tylko żeby nie popatrzył spode łba, jak na jakiegoś niedorozwoja, no ale nic, bo się rozpisałem, pozdrawiam serdecznie kochani:):):)
Jestem kobietą, która wypowiadała się na samym początku 20.11. Muszę przyznać, że nie miałam pojęcia, iż rozmiar członka jest takim strasznym problemem dla mężczyzn, że można wpaść nawet w depresje. Pisałam o moim mężu i o tym, jak mu pomogłam. To chyba jedyne wyjście, aby znaleźć właśnie kobietę, która zrozumie i pomoże, bo rady panów tak naprawdę niczego nie zmienią. Ha, ale jak znaleźć w dzisiejszym świecie dobrą i wyrozumiałą przyjaciółkę? No bo właśnie kobiety - jak pisałam wcześniej - potrafią wynieść mężczyzn na wyżyny albo wrzucić do piekła kompleksów. Myślę, że tak naprawdę kobiety szukają nie rozmiarów, a ciepłej miłości, pełnego oddania i szacunku.
Cóż, dzieciątko można począć nie tylko podczas stosunku, wiec o to bym się nie martwiła, raczej o to, że się sam nakręcasz (sorry za to Ty). Za dużo o tym myślisz. Radziłam wcześniej komuś, aby zajął się np. sportem. To naprawdę ładnie odpręża. Może trafiłaby się przy okazji jakaś dziewczyna zajęta tym samym. We dwoje zawsze łatwiej uprawiać jakąś dyscyplinę. Ważne, aby z góry nie zakładać porażki. Mądra kobieta nigdy mężczyzny nie upokorzy.
Pozdrawiam i życzę optymistycznego myślenia :-)