Jestem 21 letnim chłopakiem. Nie kochałem się ze swoją dziewczyną od pół roku (jesteśmy razem 4 lata) i mam tego dość. Mam doła, jestem smutny, sfrustrowany i czuje się nie atrakcyjny. Zacząłem nienawidzić siebie, swojej seksualności i swoich potrzeb choć to jej wina. To toksyczny związek a ja nie umie sobie pomóc.
Być może jesteście zimne kłody w łóżku i facet ma tego dosyć woli nie uprawiać seksu z wami niż p*** trupa. Ja byłem w takiej sytuacji i miałem tego dosy, całkowicie mi odeszła ochota na seks. Mam duży temperament, potrzebuję seksu 1-2 razy dziennie a moja dziewczyna nie dosyć że miała na niego ochotę raz na 3 tygodnie to jeszcze seks wyglądał tak jak bym tylko ja był w łóżku. Sprowadzał sie on do takiej samej czynności jak sikanie, wydawało się jej że jak dochodzę do orgazmu tzn. że jest ok... Nie moje panie nie jest ok, facet lubi kobiety spontaniczne, czułe orraz takie które także przejmują inicjatywę w łóżku a nie tylko leżą i się na ciebie gapią bez żadnego grymasu czy to przyjemności czy to zadowolenia. Czułem się dosłownie jakbym p*** trupa. Moje panie nie mówię że wszystkie ale napewno część z was sama do tego doprowadziła że facet ma tekie podejscie do seksu.
Powiem tak jestem wulkanem seksu, a mój partner stwierdził, że po prostu nie potrzebuje współżycia często. Nie znaczy, że w ogóle się nie chce kochać. Być może dla niego seks raz na pół roku jest ok, jednak ja was wszystkie rozumiem i powiem szczerze jest to dla mnie bardzo duży problem. Uwielbiam się kochać i sądzę, że to bardzo ważna rzecz w każdym związku. Kocham swojego partnera jest mi z nim wspaniale, i nawet kiedy się tak rzadko kochamy i tak jest cudownie ale cóż można w tej sytuacji poradzić? Rozmawialiśmy o tym szczerze i powiedział, że nie jest mi w stanie tego dać i żebym sobie lepiej poszukała innego, który mnie zaspokoi. I co mam teraz zrobić? Dodam, że nie jest gejem jest w 100%hetero.
Doskonale Was rozumiem, mój facet raz na jakiś czas mnie chociaż pobzyka.. jakbyśmy mieli tego nie robić przez pół roku to chyba zostawiłabym Go.. o wszystkim wie, rozmawiam z nim o tym ale i tak dalej jest tak samo, a później jeszcze dziwi się że wole wyjść na miasto z kolegą z pracy niż z nim..
Drogie Panie,
a czy oprócz tego właśnie 'bzykania', macie inne jakieś jeszcze hobby/ 'zainteresowania'??
sam Wam powiem na własnym przykładzie (jestem mniej-więcej w wieku Pana z opisywanej historii), że jeszcze jakiś czas temu (15-25) człowiek bez problemu działał jak królik- ale teraz??
takie mamy czasy- i trudno się dziwić, że po całym dniu pracy na 2 zmiany człowiek nie ma na nic już więcej ochoty. A najgorsza sytuacja, gdy 'Gloria' za to w domu, lub też nawet jeśli coś robi to (w porównaniu)- relatywnie niewiele. A, że się nudzi, to nic tylko o 'babach'. I zaczyna się 'wychodzenie na miasto z kolegą' i 'zostawianie'. A to Panowie myślą podobno 'tą drugą głową'...
zaczynam się martwić (niezweryfikowany)27.07.2011, 12:08.
Fakt że znalazłam się na tym forum świadczy że nurtuje mnie ten sam problem. Po krótce jestem ze swoim partnerem od 5 miesięcy i od jakiegoś czasu widzę znaczny spadek zainteresowaniem seksem z jego strony. Ogólnie na początku wulkan namiętności, jesteśmy do siebie bardzo podobni pod każdym względem nie tylko w erotycznym kontekście. Ja jestem dla niego czuła i to że go kocham okazuje mu chyba na każdym kroku. Jestem zadbaną atrakcyjną kobietą cieszącą się dużym zainteresowaniem ze strony płci przeciwnej. Mamy własne firmy i pracujemy mniej więcej tyle samo choć ja w sumie po więcej godzin, nie mieszkamy razem więc nie powinien się mną zmęczyć a
bo spotkania są głównie z jego inicjatywy. W łóżku absolutnie nie jestem "kłodą" bo dla mnie seks to również dawanie przyjemności, dlatego mój partner nie powinien narzekać na nudę w łóżku, bo lubię każdą formę seksu i on wie jak rozpalić mnie w chwilę, dodatkowo zakładam dla niego seksowną bieliznę - i tu zaczyna mnie zastanawiać czy to nie był błąd bo póki tego nie robiłam on był inicjatorem igraszek, a między nami był ogień natomiast teraz mam wrażenie że jak się nie ubiorę to mogę zapomnieć o seksie... Lub zamiast seksu dla niego idealnie było by gdybym zrobiła to oralnie.... Teraz jeszcze wspomina o trójkącie... mam wrażenie że za dużo dostaje i nie patrzy na moje potrzeby... lub ew. może go zniechęcać fakt że mam problem z orgazmami nie ogólnie ale z nim często zdarza mi się nie zdążyć go osiągnąć...
Tak czy siak jak postępować żeby żar wrócił i częsty seks... na pewno nie chcę być główną inicjatorką bo chcę się czuć pożądaną...
Jakieś rady? szczególnie mile widziane ze strony panów.
opadają mi ręce.. (niezweryfikowany)23.11.2011, 19:19.
Taaakkkk... znam swojego od 2 lat. Pierwsze kilka miesięcy - bosko nam było. Teraz... hm. w tym roku (a jest listopad) p*** się ze 3 razy.. bo ciężko to nazwać "kochaniem się". Szybie "takie tam", wtedy kiedy on chce. Orgazm miałam z tego 1 raz. W styczniu!!!! Jakieś chore jesteśmy, ze to znosimy. Takie poniżenie.. rozmowy nic nie dają.. a nasze fochy tylko zaogniają sprawę. Mam nieodparte wrażenie, że ma mnie w dupie. Potrzebna jestem do ugotowania i sprzątnięcia. Niby ładna i zgrabna mam o sobie beznadziejne zdanie, czuję się odrzucona, samotna, powtórzę to - poniżona.. nieatrakcyjna. I jak wierzyć, ze kocha, jesli w ogóle go to nie interesuje????????
czytam czytam i nie wierzę myślałam ze tylko ja mam taki problem......
na początku było super kilka razy w ciągu dnia .... teraz 1w miesiącu i to ja proszę go o seks proszę a raczej KAJAM SIĘ PRZED NIM ...... mam dość tego i dlatego postanowiłam że jak się to nie zmieni to odejdę wolę zaspokajać sie pajacykiem zwanym wibratorem niż poniżać się przed facetem
straszne!!!straszne!!!straszne!!! eh..; ( mam taki sam problem, moje drogie panie oraz panowie ... jestem z partnerem od 10-ciu miesiecy , jest odpowiedzialny, czuly i zaradny ... ale ... od 7 miesiecy borykam sie z problemem ...sexu a dokladniej jego braku ; ((( na poczatku bajka, z lozka nie wychodzilismy, bylam kreatywna i mialam burze pomyslow, ale po setnym .. na oko liczac odrzuceniu zaprzestalam jakiejkolwiek inicjacji ze swojej strony, pracowalam w pubie nim sie poznalismy uwazam siebie za atrakcyjna kobiete i nie narzekam na adoratorow a tu zjawia sie taki ksiaze z bajki moje dzieci traktuje jak wlasne, zdobywa przychylnosc calej rodziny swoimi dobrymi uczynkami a mnie?...zaniedbuje.zaczelo sie niewinnie,ze niby zmeczony ze do ppacy wczesnie trzeba i caly dzien ale jak bylo dwa miesiace urlopu to bylo ze nie ma ochoty ze musi sie przestawic i tak w kolko macieja ..nie pomogly rozmowy, nie pomogla bielizna, olejki i zabieranie sie do jego rozporka w mijscach najrozniejszych zeby sie wyrwac z domu, nie pomogl krzyk, szantaz ze pojde gdzies na bok i zeby on tez poszedel i na koncu placz... nie wiem co mam z tym fantem zrobic, coraz mniej mnie interesuje jako mezczyzna ,wiecie co wtedy robie?? ..fantazjuje o innym, ktory mnie bierze tak jak lubie, vibrator lezy choc dzis uzywalam 2 raz w zyciu przy redtubie i stwierdzam ze ok ale fajnie byloby miec partnera z boku bo sama jak sobiepomacham to mnie nie kreci ... moj cudowny mezczyzna czesto gesto prosi o przyslowiowego loda ...nastepnym razem jak poprosi dam mu zeta na algide, bo nie jestem maszynka do ich robienia, czuje sie zaniedbana,nieszczesliwa i malo kobieca dodam ze to pierwszy taki przypadek a mezczyn mialo sie w roznym wieku i starszych i mlodszych a teraz trafil sie taki 'OKAZ" i nie widomo co z nim zrobic, rzucic... nie rzucic... sex jest dodatkiem do zwiazku,wiaze ze soba ludzi fizycznie i emocjonalnie a bez sexu ...? zostaje przyjazn ... moze ...nic juz nie wiem , niczego nie jestem pewna ...
ja chodzę struty już od paru tygodni struty .
Mam inną trochę sytuację,gdyż jestem gejem .
Po 1,5 rocznym związku rozstałem się z partnerem . Nie byliśmy ze sobą 3 miesiące,aż nagle wrócił .
Słodził mi,ciągle uprawialiśmy seks . Po prostu czułem,że żyje .
Aż nagle od końca stycznia tego roku,zaczął być (jak się obawiałem) oschły ,nie wykazuje,żadnej inicjatywy.
Tylko,że ja chyba problem rozwiązany mam,lecz piszę bo nie mam się komu wygadać .
Łatwiej mi tutaj na portalu .
Przyuważyłem jego profil na gejowskich stronach oraz sexfotce,gdzie piszę zbreźne rzeczy .
Może patrząc na innych facetów w jakiś sposób się zaspokaja ?!
Moje uczucie wygasło,lecz jak wrócił,zaczęło się poniekąd przez pierwsze 1,5 miesiaca ukladac...na nowo cos sie obudzilo..a teraz? Teraz cierpie.
Ciagle mnie zwie,o zadnym problemie ni moge mu powiedziec,bo zaraz od gory do dolu mnie jedzie i mowi,ze nie chce sluchac tego..
Witam,czytan i naprawde nie myslam,ze az tyle was ma ten sam problem...jestem prawie od roku ze wspanialym facetem,kocha moje dzieci ,jest przy mnie zawsze kiedy go potrzebuje,jestesmy jak malzenstwo mimo ,ze jeszcze razem nie mieszkamy,..ale...wlasnie od 3 miesiecy mam ten sam problem..sex,...najpierw bylo coraz mniej bo stres bo zmeczenie....poznej wcale,,,rozmawialam z nim 3 razy ,,nawet plakal bo twierdzil ze niewie co sie dzieje,..bylam juz tak daleko ze powiedzialam zeby moze kobiete zmienil skoro miedzy nami nie funkcjonuje,,ale nie chce...ja juz dluzek niemoge,on twierdzi ze nawet bez sexu moze ze mna byc,..bo tak pasujemy do siebie,niewiem co mam robic ,kocham bardzo ale jak dlugo to wytrzymam,dodac ze tez jestem atrakcyjna kobieta,,niemam problemu z mezczyznami ale jego naprawde kocham,,tylko jak dlugo wytrzymam tlumaczyc sobie ze jakos bedzie?....co wy na to..poradzcie cos....pozdrawiam:-)
Trafiłem na to forum i postanawiam dorzucić parę groszy od siebie.
Jestem 28-latkiem, normalny, zadbany, szczuply, bez nałogów i poważnych problemów zdrowotnych.
W związku z kobietą - 2lata starszą od siebie - jestem od 2003roku, w małżeństwie prawie 5lat.
Ale oczywiście życie nie byłoby takie piękne, gdybyśmy nie mieli problemów.
Generalnie tak jak u innych przedmówców, moje/nasze problemy seksualne przekładają się na codzienne życie, gdzie zniechęcenie prowadzi do częstych nieporozumień, na wielu płaszczyznach. Prowadzi do frustracji, gdzie nic już nie jest takie jak kiedyś.
Moja żona jest dość stanowczą osobą, myślącą dość konserwatywnie.
Dużo bierze na siebie, każdy problem staje się jej tematem przewodnim w głowie.
Oboje jesteśmy swoimi pierwszymi prawdziwymi partnerami seksualnymi.
Można powiedzieć, ja wprowadziłem ją w ten świat. Przy poznawaniu obiecaliśmy sobie, że ze stosunkiem możemy poczekać, aż nadto się do tego nie śpieszyć. Wszystko co było przed, było cudowne. Każda pieszczota, dotyk, petting, seks oralny, nawzajem lub każde z osobna. Kiedyś poprosiła, abym dotykał się przy niej i byliśmy na tyle otwarci, że nic nie stanowiło żadnej tajemnicy. Aczkolwiek w przeciwieństwie do mnie, nigdy nie miała orgazmu sama ze sobą, nie dotykała się, ponieważ nie sprawia jej to przyjemności...myślałem, że po prostu jeszcze nie jest ten czas.
Po rozpoczęciu prawdziwego współżycia zaczęła się powoli wycofywać z tego, co sprawiało jej wcześniej przyjemność...chociażby dawanie mi przyjemności na różne sposoby.
Ja natomiast pozostałem niezmienny i uwielbiam być z nią w "łóżku", chociażby dlatego by ona czuła się wspaniale.
Jeszcze w czasie studiów zaocznych zamieszkaliśmy ze sobą, nie sami-lecz z rodzicami, najpierw z moimi potem z jej... Seks już był rzadziej, zawsze jakaś obawa że ktoś wejdzie i zobaczy.
Wypróbowaliśmy siebie i czas na małżeństwo.
Od 2008r mieszkamy sami, bez nikogo na głowie. Obiecywała, że jak już będziemy osobno mieszkać to wszystko się zmieni.Więcej czasu dla siebie, większa swoboda itp...
Natomiast jest zupłnie odwrotnie, rozpoczęła normalną pracę [nauczyciel] i od tego czasu zaczęły się wymówki...a to głowa boli, a to brzuszek, a to sie stresuje i o niczym innym nie może myśleć.
Nie wspomniałem jeszcze o menstruacji, ponieważ umowa jest taka[wykreowana przez moją żonę/wtedy jeszcze dziweczynę], że w tym czasie jest nietykalna, a ja również nie mogę mieć przyjemności gdy ona cierpi[więc ten czas jest po prostu totalną abstynencją].
Jestem dość empatyczny, staram się zrozumieć drugą stronę i poczekać.
Lecz ta sytuacja zaczęła po prostu implementować się w nasze życie i każdy niezależnie od płci zaczyna odczuwać, że coś jest nie tak. Na początku byłem w stanie wiele wytrzymać, ale ta sytuacja zaczęła mnie po prostu przerastać.
Nie dość, że nasze kontakty seksualne były rzadkie, to jeszcze bardzo krótkie i jakby od niechcenia z jej strony. Dość częste twierdzenia: "Proszę...niech spęłnię swój małżeński obowiązek" był dla mnie porażką ciągnącą w emocjonalne dno - ciosem w twarz...Wierzcie mi...wtedy nawet najlepszemu kochankowi, przechodzi ochota na cokolwiek.
W ten czas odezwał się problem, prawdopodobnie związany z przedwczesnym wytryskiem, gdzie współżycie trwało 1-3minuty. Prawdą jest, iż nigdy nie było wystarczająco długo, aby osiągnęła orgazm podczas stosunku, ale zawsze zaspokajałem ją w inny sposób.
Pewnego wieczoru, kolejnym ciosem było zdanie: "...jeśli tak to ma wyglądać, to nie mam po co nawet ściągać majtek".
Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że i tak jakbym się nie starał, to zawsze jest źle i coś nie tak.
Następne rozważania uzmysłowiły mi, że każde nasze zbliżenie, było moją inicjatywą...nigdy nic nie wynikało z jej strony...i słysząc, że wiele kobiet ma na odwrót - otwiera się przysłowiowy "nóż w spodniach". Wcześniej myślałem, że to do mnie należy zabieganie o bliskość, inicjowanie intymnych sytuacji.
Im częściej prosiłem o seks, tym bardziej byłem odrzucony, bardziej ona izolowała się od tego wszystkiego.
/To zdanie prawdopodobnie już wielokrotnie padło w tym wątku -niekiedy ubrane w inne słowa/
W ciężkiej i wstydliwej dla faceta sytuacji, nie usłyszałem: "nie kart się kochanie, jakoś to będzie" lub "zaradzimy temu razem", tylko kolejnego wbitego gwoździa w serce i za każdym kolejnym jest coraz ciężej.
Do dziś słyszę: "Bozia dała Ci rączki, to poradź sobie samemu...ja nie mam ochoty".
Przez to wszystko, mam dość niską samoocenę i jestem dość słaby psychicznie. Tak naprawdę,patrząc z perspektywy czasu, te problemy przenikają w każdą sferę życia.
Na początku 2011r. postanowiłem zrobić test i wziąć ją na przetrzymanie, zrobiłem lustrzane odbicie: nie interesowałem się nią...zupełnie nie inicjowałem żadnego bliskiego kontaktu cielesnego ze swojej strony.
Nic nie pomogło. Zupełnie nie wzruszyło...nawet po miesiącu czy dwóch.
W marcu nie wytrzymałem i znowu z nią szczerze porozmawiałem - i muszę powiedzieć, że pomogło :D raz się mną zainteresowała...ale po chwili przestała i nie doszło do niczego.
W rozmowie również poruszyłem temat...seksu oralnego i wszystkich tych pieszczot, które bez których kiedyś nie moglibyśmy zasnąć...A więc w odpowiedzi dostałem, że kiedyś robiłam to dla Ciebie...ale brzydzę się dotykać go ustami.
[był nawet taki czas kiedy nie pozwalała dotykać siebie oralnie w obawie, że będę chciał tego samego]
Po co wcześniej to robiła i skąd ta nagła zmiana?
Dalsze kontakty, aż do dnia dzisiejszego - są znów inicjowane przeze mnie...inaczej nic by nie było.
Na cokolwiek daje się ją namówić tylko w weekend, może raz na 2tygodnie...gdzie następnego dnia już nie mam szans na seks, gdyż to jest za często i chcę ją wykorzystać...
Teraz wiem, że powinienem udać się do specjalisty, Urologa a następnie Seksuologa.
Niestety do tej pory nie udało mi się tego uczynić, gdyż nigdy nie starczało nam do końca miesiąca.
Chciałbym być kochankiem, na którego własna kobieta nigdy by nie narzekała. Dla której seks byłby przyjemnością i z chęcią lądowałaby w "łóżku".
Sądzę, że część kłopotów jest spowodowana przez przedwczesny wytrysk...czyt. bardzo krótki stosunek.
Winę biorę na siebie, lecz mam świadomość że ona ma też w tym swoje "trzy" grosze.
Mam również świadomość tego, że aby jakakolwiek terapia się powiodła, muszą tego chcieć obie strony.
Próbowałem różnych sposobów na poradzenie sobie z problemem PW samemu:
Maści i kremy wydłużające stosunek nie były tolerowane - odczuwała pieczenie w pochwie i całkowity dyskomfort.
Stosunek przerywany - nie wchodzi w grę gdyż po 30s. przestaje być podniecona...i nie widzi dalszej potrzeby kontynuowania stosunku...
Przepraszam za ten cały chaos w tekście...
Pozdrawiam
jestem w szoku ,że tyle osób boryka się z tym problemem. Mam 20 lat , mój chłopak 23... jestesmy ze sobą 1,5 roku. po tygodniu doszło miedzy nami do pierwszego stosunku który był wynikiem za dużej ilości alkoholu i był totalną porażką , nie stawał mu i nie doszedł, Mi tez nie było dobrze, w ogóle mam problem z dojściem do niebianskiego stanu... po tym incydencie kolejny raz spróbowalismy jakiś tydz lub dwa po, bylo nieźle. i tak powoli zaczęło się układać w łóżku, potrafiliśmy robić to co dziennie rano, po południu i wieczorem do tego miedzy czasie dotykaliśmy się i było bardzo bardzo przyjemnie i ciekawie, nie mieszkamy razem ale widujemy sie 4 razy w tyg piatek sobota niedziela i sroda. mieszkam z rodzicami podobnie jak on i ja zawsze miałam gdzies czy ktoś mnie usłyszy (choć w cale nie jestem aż tak głośna) zawsze uwazalam że skoro było mi dobrze to czego mam się wstydzic?? On jest bardziej wstydliwy, peszy się i przejmuje wszystkim, nawet jak lekko łóżko skrzypi.Mój facet pracuje 8h dziennie , od pon-pt do tego codzienne piwko i w piatek i sobote alkohol oraz nie zdrowe jedzenie. wiecie co ? nawet nie jestem w stanie powiedziec kiedy zaczął się ten problem... a;e mniej więcej od kilku miesięcy sypiamy ze sobą raz na tydz, do tego ja wychodzę z inicjatywą, często robię mu loda tak ooo żeby było mu miło , przed kazdym stosunkiem lód, o minetke muszę prosić się i jeszcze ma do mnie pretensje,że jest posmarowana kremem o zapachu czekolady bo preciez ona kremu nie bedzie lizał... krem dawno wsiąknął zostawił tylko słodki zapach. Jestem atrakcyjna, dbam o siebie, on jest strasznym zazdrośnikiem , takim chorym już bym powiedziała. Jest zaborczy... tyle tego jest... juz się pogubiłam w pisaniu , jestem nieszczęśliwa po mimo ogromnej miłości, dupa,dupa
Niestety ciężko mi się przyznać ale też mam ten sam problem. Jestem z facetem prawie 1,5 roku. Ale on w ogóle nie ma na mnie ochoty. Nie pamiętam już nawet kiedy ostatni raz się kochaliśmy. A jeżeli do tego dochodzi to trwa to niespełna 10minut, bez żadnej gry wstępnej. Czuję się niechciana, niekochana, nieatrakcyjna,jednym słowem nie czuję się kobietą. Ktoś wyżej pisał, że kobieta w łóżku leży jak kłoda, a u mnie jest tak, że to ja większość czasu spędzam na górze, ponieważ on się szybko męczy i musimy zmienić pozycję. Nie wiem co mam robić oprócz tego nie pasuje mi u niego wiele rzeczy. Zastanawiam się coraz częściej nad rozstaniem, ale to niestety nie jest takie proste. Kiedyś był o mnie zazdrosny, teraz mu przeszło, najwyraźniej w świecie przestało mu na mnie zależeć...
albo po prostu pani partner jest gejem
I w dodatku znajdź sobie innego, dobrze ci radzę. Jest pełno chłopaków.
Mam dokładnie ten sam problem... i chyba odejdę.
U mnie jest prawie tak samo.. :( M.
Nie mam siły na to wszystko... Czy im to kiedyś przejdzie, powiedzcie? Ja mam identycznie jak pani powyżej przedstawiła swoją sytuację . . ;-(
Jestem 21 letnim chłopakiem. Nie kochałem się ze swoją dziewczyną od pół roku (jesteśmy razem 4 lata) i mam tego dość. Mam doła, jestem smutny, sfrustrowany i czuje się nie atrakcyjny. Zacząłem nienawidzić siebie, swojej seksualności i swoich potrzeb choć to jej wina. To toksyczny związek a ja nie umie sobie pomóc.
Być może jesteście zimne kłody w łóżku i facet ma tego dosyć woli nie uprawiać seksu z wami niż p*** trupa. Ja byłem w takiej sytuacji i miałem tego dosy, całkowicie mi odeszła ochota na seks. Mam duży temperament, potrzebuję seksu 1-2 razy dziennie a moja dziewczyna nie dosyć że miała na niego ochotę raz na 3 tygodnie to jeszcze seks wyglądał tak jak bym tylko ja był w łóżku. Sprowadzał sie on do takiej samej czynności jak sikanie, wydawało się jej że jak dochodzę do orgazmu tzn. że jest ok... Nie moje panie nie jest ok, facet lubi kobiety spontaniczne, czułe orraz takie które także przejmują inicjatywę w łóżku a nie tylko leżą i się na ciebie gapią bez żadnego grymasu czy to przyjemności czy to zadowolenia. Czułem się dosłownie jakbym p*** trupa. Moje panie nie mówię że wszystkie ale napewno część z was sama do tego doprowadziła że facet ma tekie podejscie do seksu.
Powiem tak jestem wulkanem seksu, a mój partner stwierdził, że po prostu nie potrzebuje współżycia często. Nie znaczy, że w ogóle się nie chce kochać. Być może dla niego seks raz na pół roku jest ok, jednak ja was wszystkie rozumiem i powiem szczerze jest to dla mnie bardzo duży problem. Uwielbiam się kochać i sądzę, że to bardzo ważna rzecz w każdym związku. Kocham swojego partnera jest mi z nim wspaniale, i nawet kiedy się tak rzadko kochamy i tak jest cudownie ale cóż można w tej sytuacji poradzić? Rozmawialiśmy o tym szczerze i powiedział, że nie jest mi w stanie tego dać i żebym sobie lepiej poszukała innego, który mnie zaspokoi. I co mam teraz zrobić? Dodam, że nie jest gejem jest w 100%hetero.
Doskonale Was rozumiem, mój facet raz na jakiś czas mnie chociaż pobzyka.. jakbyśmy mieli tego nie robić przez pół roku to chyba zostawiłabym Go.. o wszystkim wie, rozmawiam z nim o tym ale i tak dalej jest tak samo, a później jeszcze dziwi się że wole wyjść na miasto z kolegą z pracy niż z nim..
Drogie Panie,
a czy oprócz tego właśnie 'bzykania', macie inne jakieś jeszcze hobby/ 'zainteresowania'??
sam Wam powiem na własnym przykładzie (jestem mniej-więcej w wieku Pana z opisywanej historii), że jeszcze jakiś czas temu (15-25) człowiek bez problemu działał jak królik- ale teraz??
takie mamy czasy- i trudno się dziwić, że po całym dniu pracy na 2 zmiany człowiek nie ma na nic już więcej ochoty. A najgorsza sytuacja, gdy 'Gloria' za to w domu, lub też nawet jeśli coś robi to (w porównaniu)- relatywnie niewiele. A, że się nudzi, to nic tylko o 'babach'. I zaczyna się 'wychodzenie na miasto z kolegą' i 'zostawianie'. A to Panowie myślą podobno 'tą drugą głową'...
niesety mojej partnerce po 3 latach zwiazku też już niechce sie kochać
Fakt że znalazłam się na tym forum świadczy że nurtuje mnie ten sam problem. Po krótce jestem ze swoim partnerem od 5 miesięcy i od jakiegoś czasu widzę znaczny spadek zainteresowaniem seksem z jego strony. Ogólnie na początku wulkan namiętności, jesteśmy do siebie bardzo podobni pod każdym względem nie tylko w erotycznym kontekście. Ja jestem dla niego czuła i to że go kocham okazuje mu chyba na każdym kroku. Jestem zadbaną atrakcyjną kobietą cieszącą się dużym zainteresowaniem ze strony płci przeciwnej. Mamy własne firmy i pracujemy mniej więcej tyle samo choć ja w sumie po więcej godzin, nie mieszkamy razem więc nie powinien się mną zmęczyć a
bo spotkania są głównie z jego inicjatywy. W łóżku absolutnie nie jestem "kłodą" bo dla mnie seks to również dawanie przyjemności, dlatego mój partner nie powinien narzekać na nudę w łóżku, bo lubię każdą formę seksu i on wie jak rozpalić mnie w chwilę, dodatkowo zakładam dla niego seksowną bieliznę - i tu zaczyna mnie zastanawiać czy to nie był błąd bo póki tego nie robiłam on był inicjatorem igraszek, a między nami był ogień natomiast teraz mam wrażenie że jak się nie ubiorę to mogę zapomnieć o seksie... Lub zamiast seksu dla niego idealnie było by gdybym zrobiła to oralnie.... Teraz jeszcze wspomina o trójkącie... mam wrażenie że za dużo dostaje i nie patrzy na moje potrzeby... lub ew. może go zniechęcać fakt że mam problem z orgazmami nie ogólnie ale z nim często zdarza mi się nie zdążyć go osiągnąć...
Tak czy siak jak postępować żeby żar wrócił i częsty seks... na pewno nie chcę być główną inicjatorką bo chcę się czuć pożądaną...
Jakieś rady? szczególnie mile widziane ze strony panów.
Taaakkkk... znam swojego od 2 lat. Pierwsze kilka miesięcy - bosko nam było. Teraz... hm. w tym roku (a jest listopad) p*** się ze 3 razy.. bo ciężko to nazwać "kochaniem się". Szybie "takie tam", wtedy kiedy on chce. Orgazm miałam z tego 1 raz. W styczniu!!!! Jakieś chore jesteśmy, ze to znosimy. Takie poniżenie.. rozmowy nic nie dają.. a nasze fochy tylko zaogniają sprawę. Mam nieodparte wrażenie, że ma mnie w dupie. Potrzebna jestem do ugotowania i sprzątnięcia. Niby ładna i zgrabna mam o sobie beznadziejne zdanie, czuję się odrzucona, samotna, powtórzę to - poniżona.. nieatrakcyjna. I jak wierzyć, ze kocha, jesli w ogóle go to nie interesuje????????
czytam czytam i nie wierzę myślałam ze tylko ja mam taki problem......
na początku było super kilka razy w ciągu dnia .... teraz 1w miesiącu i to ja proszę go o seks proszę a raczej KAJAM SIĘ PRZED NIM ...... mam dość tego i dlatego postanowiłam że jak się to nie zmieni to odejdę wolę zaspokajać sie pajacykiem zwanym wibratorem niż poniżać się przed facetem
straszne!!!straszne!!!straszne!!! eh..; ( mam taki sam problem, moje drogie panie oraz panowie ... jestem z partnerem od 10-ciu miesiecy , jest odpowiedzialny, czuly i zaradny ... ale ... od 7 miesiecy borykam sie z problemem ...sexu a dokladniej jego braku ; ((( na poczatku bajka, z lozka nie wychodzilismy, bylam kreatywna i mialam burze pomyslow, ale po setnym .. na oko liczac odrzuceniu zaprzestalam jakiejkolwiek inicjacji ze swojej strony, pracowalam w pubie nim sie poznalismy uwazam siebie za atrakcyjna kobiete i nie narzekam na adoratorow a tu zjawia sie taki ksiaze z bajki moje dzieci traktuje jak wlasne, zdobywa przychylnosc calej rodziny swoimi dobrymi uczynkami a mnie?...zaniedbuje.zaczelo sie niewinnie,ze niby zmeczony ze do ppacy wczesnie trzeba i caly dzien ale jak bylo dwa miesiace urlopu to bylo ze nie ma ochoty ze musi sie przestawic i tak w kolko macieja ..nie pomogly rozmowy, nie pomogla bielizna, olejki i zabieranie sie do jego rozporka w mijscach najrozniejszych zeby sie wyrwac z domu, nie pomogl krzyk, szantaz ze pojde gdzies na bok i zeby on tez poszedel i na koncu placz... nie wiem co mam z tym fantem zrobic, coraz mniej mnie interesuje jako mezczyzna ,wiecie co wtedy robie?? ..fantazjuje o innym, ktory mnie bierze tak jak lubie, vibrator lezy choc dzis uzywalam 2 raz w zyciu przy redtubie i stwierdzam ze ok ale fajnie byloby miec partnera z boku bo sama jak sobiepomacham to mnie nie kreci ... moj cudowny mezczyzna czesto gesto prosi o przyslowiowego loda ...nastepnym razem jak poprosi dam mu zeta na algide, bo nie jestem maszynka do ich robienia, czuje sie zaniedbana,nieszczesliwa i malo kobieca dodam ze to pierwszy taki przypadek a mezczyn mialo sie w roznym wieku i starszych i mlodszych a teraz trafil sie taki 'OKAZ" i nie widomo co z nim zrobic, rzucic... nie rzucic... sex jest dodatkiem do zwiazku,wiaze ze soba ludzi fizycznie i emocjonalnie a bez sexu ...? zostaje przyjazn ... moze ...nic juz nie wiem , niczego nie jestem pewna ...
Drodzy użytkownicy ,
ja chodzę struty już od paru tygodni struty .
Mam inną trochę sytuację,gdyż jestem gejem .
Po 1,5 rocznym związku rozstałem się z partnerem . Nie byliśmy ze sobą 3 miesiące,aż nagle wrócił .
Słodził mi,ciągle uprawialiśmy seks . Po prostu czułem,że żyje .
Aż nagle od końca stycznia tego roku,zaczął być (jak się obawiałem) oschły ,nie wykazuje,żadnej inicjatywy.
Tylko,że ja chyba problem rozwiązany mam,lecz piszę bo nie mam się komu wygadać .
Łatwiej mi tutaj na portalu .
Przyuważyłem jego profil na gejowskich stronach oraz sexfotce,gdzie piszę zbreźne rzeczy .
Może patrząc na innych facetów w jakiś sposób się zaspokaja ?!
Moje uczucie wygasło,lecz jak wrócił,zaczęło się poniekąd przez pierwsze 1,5 miesiaca ukladac...na nowo cos sie obudzilo..a teraz? Teraz cierpie.
Ciagle mnie zwie,o zadnym problemie ni moge mu powiedziec,bo zaraz od gory do dolu mnie jedzie i mowi,ze nie chce sluchac tego..
Witam,czytan i naprawde nie myslam,ze az tyle was ma ten sam problem...jestem prawie od roku ze wspanialym facetem,kocha moje dzieci ,jest przy mnie zawsze kiedy go potrzebuje,jestesmy jak malzenstwo mimo ,ze jeszcze razem nie mieszkamy,..ale...wlasnie od 3 miesiecy mam ten sam problem..sex,...najpierw bylo coraz mniej bo stres bo zmeczenie....poznej wcale,,,rozmawialam z nim 3 razy ,,nawet plakal bo twierdzil ze niewie co sie dzieje,..bylam juz tak daleko ze powiedzialam zeby moze kobiete zmienil skoro miedzy nami nie funkcjonuje,,ale nie chce...ja juz dluzek niemoge,on twierdzi ze nawet bez sexu moze ze mna byc,..bo tak pasujemy do siebie,niewiem co mam robic ,kocham bardzo ale jak dlugo to wytrzymam,dodac ze tez jestem atrakcyjna kobieta,,niemam problemu z mezczyznami ale jego naprawde kocham,,tylko jak dlugo wytrzymam tlumaczyc sobie ze jakos bedzie?....co wy na to..poradzcie cos....pozdrawiam:-)
Trafiłem na to forum i postanawiam dorzucić parę groszy od siebie.
Jestem 28-latkiem, normalny, zadbany, szczuply, bez nałogów i poważnych problemów zdrowotnych.
W związku z kobietą - 2lata starszą od siebie - jestem od 2003roku, w małżeństwie prawie 5lat.
Ale oczywiście życie nie byłoby takie piękne, gdybyśmy nie mieli problemów.
Generalnie tak jak u innych przedmówców, moje/nasze problemy seksualne przekładają się na codzienne życie, gdzie zniechęcenie prowadzi do częstych nieporozumień, na wielu płaszczyznach. Prowadzi do frustracji, gdzie nic już nie jest takie jak kiedyś.
Moja żona jest dość stanowczą osobą, myślącą dość konserwatywnie.
Dużo bierze na siebie, każdy problem staje się jej tematem przewodnim w głowie.
Oboje jesteśmy swoimi pierwszymi prawdziwymi partnerami seksualnymi.
Można powiedzieć, ja wprowadziłem ją w ten świat. Przy poznawaniu obiecaliśmy sobie, że ze stosunkiem możemy poczekać, aż nadto się do tego nie śpieszyć. Wszystko co było przed, było cudowne. Każda pieszczota, dotyk, petting, seks oralny, nawzajem lub każde z osobna. Kiedyś poprosiła, abym dotykał się przy niej i byliśmy na tyle otwarci, że nic nie stanowiło żadnej tajemnicy. Aczkolwiek w przeciwieństwie do mnie, nigdy nie miała orgazmu sama ze sobą, nie dotykała się, ponieważ nie sprawia jej to przyjemności...myślałem, że po prostu jeszcze nie jest ten czas.
Po rozpoczęciu prawdziwego współżycia zaczęła się powoli wycofywać z tego, co sprawiało jej wcześniej przyjemność...chociażby dawanie mi przyjemności na różne sposoby.
Ja natomiast pozostałem niezmienny i uwielbiam być z nią w "łóżku", chociażby dlatego by ona czuła się wspaniale.
Jeszcze w czasie studiów zaocznych zamieszkaliśmy ze sobą, nie sami-lecz z rodzicami, najpierw z moimi potem z jej... Seks już był rzadziej, zawsze jakaś obawa że ktoś wejdzie i zobaczy.
Wypróbowaliśmy siebie i czas na małżeństwo.
Od 2008r mieszkamy sami, bez nikogo na głowie. Obiecywała, że jak już będziemy osobno mieszkać to wszystko się zmieni.Więcej czasu dla siebie, większa swoboda itp...
Natomiast jest zupłnie odwrotnie, rozpoczęła normalną pracę [nauczyciel] i od tego czasu zaczęły się wymówki...a to głowa boli, a to brzuszek, a to sie stresuje i o niczym innym nie może myśleć.
Nie wspomniałem jeszcze o menstruacji, ponieważ umowa jest taka[wykreowana przez moją żonę/wtedy jeszcze dziweczynę], że w tym czasie jest nietykalna, a ja również nie mogę mieć przyjemności gdy ona cierpi[więc ten czas jest po prostu totalną abstynencją].
Jestem dość empatyczny, staram się zrozumieć drugą stronę i poczekać.
Lecz ta sytuacja zaczęła po prostu implementować się w nasze życie i każdy niezależnie od płci zaczyna odczuwać, że coś jest nie tak. Na początku byłem w stanie wiele wytrzymać, ale ta sytuacja zaczęła mnie po prostu przerastać.
Nie dość, że nasze kontakty seksualne były rzadkie, to jeszcze bardzo krótkie i jakby od niechcenia z jej strony. Dość częste twierdzenia: "Proszę...niech spęłnię swój małżeński obowiązek" był dla mnie porażką ciągnącą w emocjonalne dno - ciosem w twarz...Wierzcie mi...wtedy nawet najlepszemu kochankowi, przechodzi ochota na cokolwiek.
W ten czas odezwał się problem, prawdopodobnie związany z przedwczesnym wytryskiem, gdzie współżycie trwało 1-3minuty. Prawdą jest, iż nigdy nie było wystarczająco długo, aby osiągnęła orgazm podczas stosunku, ale zawsze zaspokajałem ją w inny sposób.
Pewnego wieczoru, kolejnym ciosem było zdanie: "...jeśli tak to ma wyglądać, to nie mam po co nawet ściągać majtek".
Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że i tak jakbym się nie starał, to zawsze jest źle i coś nie tak.
Następne rozważania uzmysłowiły mi, że każde nasze zbliżenie, było moją inicjatywą...nigdy nic nie wynikało z jej strony...i słysząc, że wiele kobiet ma na odwrót - otwiera się przysłowiowy "nóż w spodniach". Wcześniej myślałem, że to do mnie należy zabieganie o bliskość, inicjowanie intymnych sytuacji.
Im częściej prosiłem o seks, tym bardziej byłem odrzucony, bardziej ona izolowała się od tego wszystkiego.
/To zdanie prawdopodobnie już wielokrotnie padło w tym wątku -niekiedy ubrane w inne słowa/
W ciężkiej i wstydliwej dla faceta sytuacji, nie usłyszałem: "nie kart się kochanie, jakoś to będzie" lub "zaradzimy temu razem", tylko kolejnego wbitego gwoździa w serce i za każdym kolejnym jest coraz ciężej.
Do dziś słyszę: "Bozia dała Ci rączki, to poradź sobie samemu...ja nie mam ochoty".
Przez to wszystko, mam dość niską samoocenę i jestem dość słaby psychicznie. Tak naprawdę,patrząc z perspektywy czasu, te problemy przenikają w każdą sferę życia.
Na początku 2011r. postanowiłem zrobić test i wziąć ją na przetrzymanie, zrobiłem lustrzane odbicie: nie interesowałem się nią...zupełnie nie inicjowałem żadnego bliskiego kontaktu cielesnego ze swojej strony.
Nic nie pomogło. Zupełnie nie wzruszyło...nawet po miesiącu czy dwóch.
W marcu nie wytrzymałem i znowu z nią szczerze porozmawiałem - i muszę powiedzieć, że pomogło :D raz się mną zainteresowała...ale po chwili przestała i nie doszło do niczego.
W rozmowie również poruszyłem temat...seksu oralnego i wszystkich tych pieszczot, które bez których kiedyś nie moglibyśmy zasnąć...A więc w odpowiedzi dostałem, że kiedyś robiłam to dla Ciebie...ale brzydzę się dotykać go ustami.
[był nawet taki czas kiedy nie pozwalała dotykać siebie oralnie w obawie, że będę chciał tego samego]
Po co wcześniej to robiła i skąd ta nagła zmiana?
Dalsze kontakty, aż do dnia dzisiejszego - są znów inicjowane przeze mnie...inaczej nic by nie było.
Na cokolwiek daje się ją namówić tylko w weekend, może raz na 2tygodnie...gdzie następnego dnia już nie mam szans na seks, gdyż to jest za często i chcę ją wykorzystać...
Teraz wiem, że powinienem udać się do specjalisty, Urologa a następnie Seksuologa.
Niestety do tej pory nie udało mi się tego uczynić, gdyż nigdy nie starczało nam do końca miesiąca.
Chciałbym być kochankiem, na którego własna kobieta nigdy by nie narzekała. Dla której seks byłby przyjemnością i z chęcią lądowałaby w "łóżku".
Sądzę, że część kłopotów jest spowodowana przez przedwczesny wytrysk...czyt. bardzo krótki stosunek.
Winę biorę na siebie, lecz mam świadomość że ona ma też w tym swoje "trzy" grosze.
Mam również świadomość tego, że aby jakakolwiek terapia się powiodła, muszą tego chcieć obie strony.
Próbowałem różnych sposobów na poradzenie sobie z problemem PW samemu:
Maści i kremy wydłużające stosunek nie były tolerowane - odczuwała pieczenie w pochwie i całkowity dyskomfort.
Stosunek przerywany - nie wchodzi w grę gdyż po 30s. przestaje być podniecona...i nie widzi dalszej potrzeby kontynuowania stosunku...
Przepraszam za ten cały chaos w tekście...
Pozdrawiam
jestem w szoku ,że tyle osób boryka się z tym problemem. Mam 20 lat , mój chłopak 23... jestesmy ze sobą 1,5 roku. po tygodniu doszło miedzy nami do pierwszego stosunku który był wynikiem za dużej ilości alkoholu i był totalną porażką , nie stawał mu i nie doszedł, Mi tez nie było dobrze, w ogóle mam problem z dojściem do niebianskiego stanu... po tym incydencie kolejny raz spróbowalismy jakiś tydz lub dwa po, bylo nieźle. i tak powoli zaczęło się układać w łóżku, potrafiliśmy robić to co dziennie rano, po południu i wieczorem do tego miedzy czasie dotykaliśmy się i było bardzo bardzo przyjemnie i ciekawie, nie mieszkamy razem ale widujemy sie 4 razy w tyg piatek sobota niedziela i sroda. mieszkam z rodzicami podobnie jak on i ja zawsze miałam gdzies czy ktoś mnie usłyszy (choć w cale nie jestem aż tak głośna) zawsze uwazalam że skoro było mi dobrze to czego mam się wstydzic?? On jest bardziej wstydliwy, peszy się i przejmuje wszystkim, nawet jak lekko łóżko skrzypi.Mój facet pracuje 8h dziennie , od pon-pt do tego codzienne piwko i w piatek i sobote alkohol oraz nie zdrowe jedzenie. wiecie co ? nawet nie jestem w stanie powiedziec kiedy zaczął się ten problem... a;e mniej więcej od kilku miesięcy sypiamy ze sobą raz na tydz, do tego ja wychodzę z inicjatywą, często robię mu loda tak ooo żeby było mu miło , przed kazdym stosunkiem lód, o minetke muszę prosić się i jeszcze ma do mnie pretensje,że jest posmarowana kremem o zapachu czekolady bo preciez ona kremu nie bedzie lizał... krem dawno wsiąknął zostawił tylko słodki zapach. Jestem atrakcyjna, dbam o siebie, on jest strasznym zazdrośnikiem , takim chorym już bym powiedziała. Jest zaborczy... tyle tego jest... juz się pogubiłam w pisaniu , jestem nieszczęśliwa po mimo ogromnej miłości, dupa,dupa
Niestety ciężko mi się przyznać ale też mam ten sam problem. Jestem z facetem prawie 1,5 roku. Ale on w ogóle nie ma na mnie ochoty. Nie pamiętam już nawet kiedy ostatni raz się kochaliśmy. A jeżeli do tego dochodzi to trwa to niespełna 10minut, bez żadnej gry wstępnej. Czuję się niechciana, niekochana, nieatrakcyjna,jednym słowem nie czuję się kobietą. Ktoś wyżej pisał, że kobieta w łóżku leży jak kłoda, a u mnie jest tak, że to ja większość czasu spędzam na górze, ponieważ on się szybko męczy i musimy zmienić pozycję. Nie wiem co mam robić oprócz tego nie pasuje mi u niego wiele rzeczy. Zastanawiam się coraz częściej nad rozstaniem, ale to niestety nie jest takie proste. Kiedyś był o mnie zazdrosny, teraz mu przeszło, najwyraźniej w świecie przestało mu na mnie zależeć...
Dodaj nowy komentarz